Czekając na klienta

W większej części polskich miast ceny wysokostandardowych lokali będą spadać, ze względu na ogromne problemy, jakie mają ich właściciele ze sprzedażą. Prawdopodobnie drożeć będą jednak zwykłe mieszkania, choć nie wszędzie. Zmian raczej nie będzie na Pomorzu Zachodnim, Górnym Śląsku, Podkarpaciu, Białostocczyźnie, Podlasiu ani w województwie łódzkim.

W Małopolsce ceny średniej wielkości mieszkania w budynkach z wielkiej płyty oraz w lokale deweloperskie wciąż rosną, a popyt wciąż będzie rósł, podaż zaś utrzyma się na aktualnym poziomie. W przypadku mieszkań o podwyższonym standardzie sytuacja wygląda diametralnie gorzej. Sprzedawcy próbują ratować się obniżkami cen, minie jednak wiele czasu zanim wyjdą na prostą. Również w segmencie apartamentów, ze względu na wąską klientelę, z której na dodatek odpadli już zagraniczni inwestorzy, obserwujemy spore przeceny.

Górny Śląsk oraz Pomorze Zachodnie notują całkowity zastój na rynku – popyt nie wzrasta nawet na tańsze mieszkania. Ceny mieszkań popularnych, ich podaż oraz popyt na nie w w drugim kwartale br. pozostaną raczej bez zmian. Najgorzej sytuacja prezentuje się właścicielom drogich, ekskluzywnych lokali – ci długo muszą czekać na klienta.

Nie inaczej wygląda sytuacja na łódzkim rynku nieruchomości – sprzedaż droższych mieszkań całkowicie zamarła, a i lofty, które były nadzieją na ożywienie rynku nie spełniły pokładanych w nich nadziei.

Warszawscy inwestorzy poszukują, na rynkach Białostocczyzny oraz Podlasia lokali, które po wyremontowaniu mogą odsprzedać z zyskiem. Tylko dzięki takim właśnie klientom inwestycyjnym rynki tych regionów notują leciutkie ożywienie.

Podkarpacie, to miejsce, w którym niewielki popyt na mieszkania do 50 m2 nie zmienia zasadniczego faktu ucieczki większości inwestorów oraz mieszkańców – głównie do grodu Kraka. A ci, którzy pozostali zwracają się raczej ku budowie domów – w żadnym razie nie ku zakupowi (i tak niewielkiej ilości) lokali o podwyższonym standardzie.

Comments are closed.